Współpracę z trenerem czas zacząć!

Po tak sobie udanych poprzednich sezonach jesienią zeszłego roku zdecydowałem się zostać sam sobie trenerem. Eksperyment ten mogę uznać za udany – poprawiłem życiówki na 3000m, 5000m, 5km, 10000m, 10km, 15km i w półmaratonie, czyli praktycznie na wszystkich dystansach, w których startowałem. Co więcej całkiem nieźle idzie mi układanie planów treningowych innym – żeby nie być gołosłownym: przez rok współpracy Paweł poprawił swoją życiówkę o cztery minuty (z 38:40 na 34:35), Natalka wygrała kilka biegów i poprawiła życiówki na 5 i 10km a mój Tata złamał magiczne do tej pory granice 20′ na 5km, 40′ na 10km i 1:30 w półmaratonie. Mimo wszystko kolejny raz zdecydowałem się podjąć współpracę z trenerem. Dlaczego?

Sam doprowadziłem się do tego momentu! 🙂

Powodów jest kilka. Pierwszy to słabsza w moim wykonaniu biegowa jesień, jednak wyniki przeze mnie osiągane tylko utwierdziły mnie w moich przemyśleniach. W tym momencie potrzebuję spojrzenia kogoś doświadczonego, gdyż według mnie dużo łatwiej ułożyć komuś rozsądny plan treningowy niż trenować samego siebie. Szczególnie przy osobach nad-ambitnych, a do takich z pewnością się zaliczam… Po udanym początku sezonu wpadłem w szał treningu, nie znałem umiaru – gdybym na to spojrzał “z zewnątrz” zrobiłbym to zupełnie inaczej. Dzisiaj już to wiem, nauczyłem się na swoich błędach, ale nie uważam, że jestem już wszechwiedzący i dalej chcę chłonąć wiedzę. Współpraca z trenerem bardzo dużo uczy. Jednak musimy być świadomi, że każdy z nas popełnia błędy i wiele razy się myli, najważniejsze to wyciągnąć odpowiednie wnioski. Nowy trener to także nowe bodźce, a jak powszechnie wiadomo ciężko robić postępy stosując ciągle takie same jednostki treningowe. Już po tych 3 tygodniach treningu na “obcych” planach czuję różnice, akcent położony jest na zupełnie inne jednostki, a to dopiero początek. Kolejną kwestią, która spowodowała, że zdecydowałem się na trenera jest wiek, mam już 25 lat i zdaję sobie sprawę, że to bardzo dobry okres do szybkiego biegania, jednak każdy błąd może bardzo dużo kosztować i oddali mnie od realizacji upragnionych celów.

Z Pawłem już się ścigałem, staliśmy nawet razem na podium…

Przy wyborze trenera rozważałem kilka opcji. Zdecydowałem się na Pawła Ochala z kilku względów. Te najważniejsze to ogromne doświadczenie, sukcesy biegowe i otwartość na rozmowę. Przy moim filozoficznym usposobieniu potrzebowałem autorytetu, kogoś komu będę mógł w pełni powierzyć swoje nogi, serce i płuca. Dlatego też, od początku listopada swój trening w pełni zawierzam Pawłowi. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem łatwym do prowadzenia zawodnikiem – będę zadawał pytania (być może trudne), dużo rozmawiał, zdawał obszerne relacje i dzielił się swoimi pomysłami. Oczywiście jak już dostanę plan to zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby go realizować, ale na pewno nie będę bezrefleksyjną maszyną tłukącą kolejne kilometry.

… mam nadzieję, że to się jeszcze powtórzy już jako Trener i zawodnik 🙂

Z tej współpracy chcę wyciągnąć jak najwięcej i nie chodzi tylko o poprawę wyników, ale także o poznanie nowych metod treningowych i inne spojrzenie na trening. Paweł ma ogromne doświadczanie, sam osiągał świetne wyniki, więc jestem przekonany, że bardzo wiele mogę się od niego nauczyć. Uważam, że współpraca trener-zawodnik powinna opierać się na wzajemnym zaufaniu. Bez tego ciężko o jakikolwiek sukces, jeżeli tracimy zaufanie do trenera i sami zaczynamy coś kombinować to ta współpraca traci sens. Dlatego rozmawiajmy, słuchajmy i uczmy się nawzajem, a jeśli mamy jakieś wątpliwości to mówmy o tym otwarcie, to na pewno dużo lepsze niż kombinowanie i samowolne wprowadzenie zmian we wcześniej ułożonym planie.
2017-11-22T20:11:08+01:30 20 listopada 2017|Mój trening, Teoria treningu|
Avada WordPress Theme