Trochę zimy w Portugalii

Jak pewnie duża część z Was wie z mediów społecznościowych aktualnie przebywam na obozie w Monte Gordo w Portugalii. Zdecydowałem się na taki wyjazd z kilku powodów. Pierwszym jest oczywiście zima w Polsce, która bywa nieznośna – czasami naprawdę można szybko biegać, ale są dni bardzo mroźne i obfite w śnieg, co niezwykle utrudnia trening. Drugi powód to obecność Pawła Ochala, który – jak pewnie wiecie – od początku  przygotować do sezonu jest moim trenerem. Paweł przyjeżdża do Portugalii regularnie od wielu lat, zna tu każdą ścieżkę, więc ciężko o lepszego przewodnika 😉 I wreszcie trzeci powód – bardzo potrzebowałem odpoczynku od codziennej rutyny, przez ostatnie kilka miesięcy dzienne światło widywałem tylko w weekendy! W dni powszednie wchodziłem do pracy przed pojawieniem się słońca i wychodziłem już po tym jak zaszło, do tego wszystkiego w biurze nie mamy „okna na świat”, więc możecie sobie wyobrazić jak się czułem…

Z Pawłem po udanym treningu 🙂

W Monte Gordo spędzę dwa tygodnie, niestety czas leci tu błyskawicznie. Wydaje mi się, że dopiero przyjechałem, a zostało mi zaledwie kilka dni obozu.

Jak na razie wszystkio idzie zgodnie z planem. Wiele treningów wykonuję z Pawłem, co jest niezwykle pomocne. Ramię w ramię wykonaliśmy bieg ciągły i czterysetki, dodatkowo Paweł poprowadził mi fragment tysiączków. Praca treningowa idzie bardzo fajnie, biegam sporo “jakościowych” kilometrów, ale co najważniejsze mam dużo czasu na regenerację, czego najbardziej brakuje mi w Warszawie. Regularnie korzystam z sauny, byłem na masażu u miejscowego fizjoterapeuty. Dzięki temu w pierwszym tygodniu byłem w stanie przebiec 188km i przy tym wszystkim pobiec 2 treningi tempowe i bieg ciągły. Powoli się rozkręcam, na tysiączkach uzyskiwałem już docelowe prędkości startowe do dyszki, oby tak dalej.

Trening tempowy na stadionie w Monte Gordo

Jeśli chodzi o pogodę to przez pierwsze siedem dni w Portugalii było przepięknie – praktycznie cały dzień świeciło słońce i było około 16-20 stopni – nic tylko biegać!  Teraz jest troszeczkę gorzej – dni są deszczowe i strasznie wieje, ale to na pewno nie pokrzyżuje mi planów i jeszcze wykonam tutaj solidną robotę treningową 😊 Mimo wszystko ładuję akumulatory, odpoczywa też moja głowa, która nie jest zajęta obowiązkami w pracy i na uczelni. Co nie znaczy, że zupełnie opuściłem filozofię, mam ze sobą małą biblioteczkę i kończę jeden tekst.

Mam nadzieję, że znajdę trochę czasu i porobię zdjęcia tras biegowych – są przepiękne. Wtedy też napiszę obszerniejsze podsumowanie obozu.

Ciepłe pozdrowienia!

2018-03-04T16:12:23+01:30 1 marca 2018|Mój trening|
Avada WordPress Theme