Treningowa i filozoficzna aktualizacja

Właśnie mija 10 tygodni od pierwszego bólu, który poczułem w okolicach ścięgna achillesa. To były najtrudniejsze tygodnie podczas mojej przygody z bieganiem. W ciągu tych 7 lat zdarzało mi się biegać 200km tygodniowo, robić 40km rozbiegania w lesie, wymiotować po treningu czy nawet chwilowo utracić przytomność po biegu (ściana podczas półmaratonu w Unisławiu), a mimo wszystko najtrudniejsze było te kilka tygodni, podczas których nie mogłem przebiec nawet kilometra. W tym miejscu mógłby zacytować refren jednego z utworów T.H.O.R.N. – „Tak dotyka dzisiaj mnie bezsilność z którą śpię i więcej zabiera”.

Jednak od dwóch tygodni powoli wracam do treningu. Biegam około 60 tygodniowo, to nic w porównaniu do mojej codzienności, ale możecie sobie wyobrazić jak cieszy mnie powrót do biegowego życia! To kolejny dowód na to, że jestem treningoholikiem. W tym momencie jeszcze nie mam pełnej sprawności, po treningach ciągle czuję dyskomfort w nodze, ale regularnie odwiedzam fizjoterapeutów, roluję, masuję i ćwiczę, więc powinno być coraz lepiej. ​Przy okazji całkiem nieźle poznałem anatomię 😉

Jak nie mogłem biegać trochę więcej czasu poświęciłem mojej ulubionej filozofii 😊 Zaowocowało to otwarciem przewodu doktorskiego. W związku z tym kilka najbliższych lat pojęcia demokracji, (nie)obywatelstwa i sprawiedliwości zdominują moje naukowe poczynania. Mam nadzieję, że efekty będą zadowalające 😊

Obiecuję powrót do regularnych wpisów, bo z filozoficzną werwą mam zamiar wrócić do treningu! 😉

2018-06-23T20:31:11+01:30 18 czerwca 2018|Filozofia, Mój trening|
Avada WordPress Theme