Rekord życiowy na przydługim półmaratonie…

Mistrzostwa Polski w półmaratonie były jednym z moich docelowych startów. Po nieudanych startach na 5000m i 10km bardzo chciałem się odegrać i wrócić na dobrą ścieżkę. Wiedziałem, że jestem w dobrej formie i założenia przed biegiem były proste – zdecydowanie pobicie rekordu życiowego (1:12:16) i uzyskanie wyniku minimum II klasy sportowej (1:11:00).

Do Piły pojechałem w sobotę, dzień przed startem. Popołudniu udałem się na krótki rozruch zakończony gimnastyką i przebieżkami – czułem się naprawdę fajnie. Nocowałem w hotelu oddalonym od startu jakieś 100m, więc czułem się bardzo komfortowo. Niedziela rano to lekkie, słodkie śniadanie, króciutki spacer i przygotowania do biegu. Na miejscu był ze mną tata, który miał towarzyszyć mi na rowerze od 6km.

Na rozgrzewce spotykam wielu znajomych, wszyscy skoncentrowani i naładowani pozytywną energią. Ustawiam się na linii startu w pierwszej linii, wokół mnie stoją sami świetni biegacze m.in. Paweł Ochal, Arkadiusz Gardzielewski, Robert Głowala, Emil Dobrowolski czy Dawid Malina. Jestem bardzo pozytywnie „naładowany”, rywalizacja z najlepszymi (nawet za ich plecami) bardzo mnie nakręca. To dlatego tak często startuję w mocno obsadzonych biegach, gdzie zajmuję odległe miejsce, a odpuszczam mniejsze biegi, w których mógłbym zdobywać nagrody. W tym momencie mojej biegowej przygody interesuje mnie tylko poprawianie swoich rezultatów, zdecydowanie wolę być w drugiej dziesiątce z rekordem życiowym niż wygrać z przeciętym czasem. Ale to tylko takie wtrącenie, na sygnał startera ruszamy…

Pierwsze kilometry – jeszcze luz i pełna koncentracja

Jak to mam w zwyczaju zacząłem bardzo ambitnie, już od startu utworzyła się świetna grupka (miejsca 10-12 w biegu), którą tworzyłem wspólnie z Kenijką – Barsosio Stellah Jepngetich (późniejszą zwyciężczynią) i Pawłem Smędowskim. Początkowe kilometry mijały błyskawicznie. Międzyczasy: 5km – 16:11 / 10km – 32:45 (szybciej niż na MP w Gdańsku!). Czułem się dobrze, większość pierwszych kilometrów biegłem “na plechach” towarzyszy. Kolejne kilometry były trochę wolniejsze, ale cały czas trzymaliśmy niezłe tempo (od 12km zacząłem więcej pracować). Jednak na pomiarze 15km przeżyłem szok – ten “kilometr” pokonaliśmy w 4:02, czyli 40 sekund wolniej niż poprzednie – to nie było możliwe. Później okazało się, że to niestety błąd pomiaru trasy – przez co trasa miała jakieś 200m więcej. Po 15km naszą grupkę dogonił Krzysiek Wasiewicz, który od początku biegł równym tempem. Niestety nie byłem wstanie się zanim utrzymać. Na 17km zdecydowałem się na akt desperacji, ruszyłem bardzo mocno (jak się później okazał za mocno), ten kilometr pokonałem w 3:11. To był jeden z najszybszych odcinków na całej trasie. Jednak już za chwilę bardzo za to zapłaciłem.  Końcówka bolało piekielnie, szczególnie ostatnie 2km, które były najwolniejsze (3:35 i 3:37). Na ostatnim kilometrze troszeczkę uciekła mi Kenijka, natomiast za plecami zostawiłem Pawła, który cierpiał jeszcze bardziej niż ja.

Ostatnie kilometry to już walka o każdy kolejny metr

Na mecie zameldowałem się z czasem 1:11.18, chwilkę za zwyciężczynią biegu. Po drodze ustanowiłem “nieoficjalną życiówkę” na 15km – gdyby nie błąd pomiaru byłoby to ok. 49:40. Ostatecznie ten czas dał mi 8 miejsce Mistrzostw Polski, oczywiście wielu zawodników nie biegało, ale jak to mówią nieobecni racji nie mają. Jest to moje największym indywidualne osiągnięcie (mam nadzieję, że nie za długo).

Jestem zadowolony – wróciłem na dobre tory, mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Dwa dni po biegu organizatorzy podali informację, że trasa była dłuższa o 225m, szybko wyliczyłem, że gdyby nie błąd osiągnął bym wynik w okolicach 1:10:34. Nie pozostaje nic innego jak kolejny start w półmaratonie i ustanowienie nowego rekordu życiowego…

Na koniec dziękuję bardzo mojemu Tacie, który towarzyszył mi przez całą trasę i skutecznie uniemożliwiał zwątpienie w swoje możliwości. Jak tylko miałem chwile zwątpienia to zaraz słyszałem, że nie ma takiej możliwości i mam „kleić grupę”.

2017-09-27T21:20:09+01:30 27 września 2017|Starty|
Avada WordPress Theme