Przegrany sezon to przegrane nadzieje?

Każdy kto chociaż pobieżnie śledzi moje poczynania biegowe wie, że mijający rok był dla mnie bardzo trudny. Przez kontuzje nie udało mi się wystartować w żadnym docelowym biegu, a moje starty można policzyć na palcach jednej ręki. Jednym słowem – klapa. Zdaję sobie sprawę, że wielu sportowców miało większe problemy i dłuższe przerwy. Jednak należy pamiętać, że ja nie żyję tylko bieganiem – mam pracę, uczelnię i życie osobiste. Może to brutalne, ale wszystkie te aspekty życia w pewien sposób cierpią przez moją biegową pasję. W tym roku poświęciłem wiele żeby szybko biegać – łącznie na obozach spędziłem 45 dni. Dla zawodowca to może być mało, ale dla „normalnego człowieka”, pracownika i doktoranta to mnóstwo czasu – to więcej dni niż wynosi mój urlop, resztę czasu musiałem odrobić w nadgodzinach. I tak naprawdę wszystko na nic… To tylko w mediach społecznościowych wygląda kolorowo 😉

To naprawdę nie jest lekkie, ale nie chcę się nad sobą użalać, to mój wybór! Jednak dopiero jak nie wychodzi, człowiek ma takie przemyślenia czy warto… Nie znam dobrej odpowiedzi. Ten rok na pewno zmieni moje podejście do treningu. Już raczej nie będę trenował 2 razy dziennie – przed i po pracy. Nie będę trenował już pod okiem Pawła, ale nie mam do niego najmniejszych pretensji. To świetny, pomocy człowiek, z czystym sumieniem mogę go polecić. Ma ogromne doświadczenie i jest duże prawdopodobieństwo, że gdyby nie kontuzje zrobiłbym oczekiwany progres. Jednak potrzebuję więcej luzu psychicznego, a nie umiałbym powiedzieć trenerowi „słuchaj, dzisiaj nie wyszedłem pobiegać, bo były fajne fakultatywne wykłady, jutro też są więc pobiegam po 23”. A sobie mogę tak powiedzieć i tak mam zamiar robić. To nie oznacza, że nie będę biegał! Zakochałem się w bieganiu od pierwszego wejrzenia i nie mam zamiaru z tym kończyć, ale zmieniam podejście, potrzebuję więcej luzu i więcej filozofii!

Jakie wyzwania przede mną? Przede wszystkim chcę regularnie biegać, jeżeli to się uda to mogę Wam obiecać, że znajdziecie mnie wysoko na listach wyników. Cięgle czekają na mnie projekty filozoficzne i im poświęcę trochę więcej czasu.

Podsumowując – nieudany sezon to niekoniecznie stracone nadzieje. Jak tylko zdrowie pozwoli mam zamiar jeszcze szybko pobiegać! 😊

2018-12-06T17:42:20+01:30 6 grudnia 2018|Mój trening, Starty|
Avada WordPress Theme