Podsumowanie sezonu – część I

Zapraszam na pierwszą część podsumowania minionych 12 miesięcy. Ze względów objętościowych muszę ograniczyć się jedynie do najważniejszych momentów sezonu. Działo się bardzo dużo i mam nadzieję, że podsumowania chociaż w pewnym stopniu oddadzą moje dokonania i odczucia z nimi związane.

Przygotowania do sezonu rozpocząłem w listopadzie 2016 roku. Pierwszy okres to standardowo duża objętość. Jednak już w grudniu przydarzyła mi się niezwykle miła sytuacja, gdyż w ciągu 4 dni udało mi się wygrać dwa biegi – Nocny Bieg Chomika i Nocny Bieg Praski. Czasy tam osiągane nie były nadzwyczajne (36:10 i 34:20), ale nie o to w tym momencie chodziło.

Bardzo miło przecinać wstęgę 🙂

Pierwszy poważniejszy sprawdzian mojej dyspozycji miał przyjść w połowie stycznia, na kiedy zaplanowano legendarny już Bieg Chomiczówki. Do startu podszedłem zupełnie nie odpuszczając treningu. W tygodniu startowym przebiegłem 140km i do piątku robiłem 2 treningi dziennie, a mimo to moje nogi całkiem nieźle pracowały i biegło mi się naprawdę fajnie! Ostatecznie pobiegłem 50:25, co było moją nowa życiówką na 15km. Co ciekawe te 15km pobiegłem szybszym tempem niż 5km w rok wcześniej na tej samej trasie. Byłem bardzo podbudowany, robota szła w dobrym kierunku!

Chomiczówka 2017

Po Chomiczówce moje treningi stały się trochę bardziej intensywne, przyspieszyłem biegi ciągłe i zacząłem wprowadzać spokojne zabawy biegowe. Dzięki uprzejmości AZS Uniwersytetu Warszawskiego byłem na 10 dniowym obozie w Wiśle, w trakcie którego mogłem skoncentrować się tylko na treningu. Wszystko szło zgodnie z planem – biegało mi się znakomicie, słabsze momenty praktycznie mi się nie przytrafiały.

Wbiegam na Baranią Górę 🙂

Tydzień po powrocie z obozu planowałem start na 5km w Wiązownie. Zdawałem sobie sprawę, że jeszcze nie dotykałem prędkości startowych biegu na 5km, ale chciałem powalczyć o nową życiówkę. Ostatecznie to mi się nie udało, miałem pecha, gdyż co do sekundy wyrównałem swój najlepszy wynik na tym dystansie. Jednak uważam, że to był dobry bieg. Zabrakło jedynie trochę lepszych warunków, więcej odwagi i próby przyspieszenia gdzieś na 3km. Bałem się wiatru, przebiegłem trasę podczas rozgrzewki i wiedziałem, że ostatnie 2km będą mocno pod wiatr. No nic, to dla mnie kolejna lekcja biegowej taktyki. Ten start zdecydowanie mnie wzmocnił i byłem przekonany, że już za 6 dni – podczas kolejnej próby ataku na rekord życiowy, tym razem na 10km będzie mi dużo łatwiej.

Ostatni kilometr biegu na 5km

5 dni po starcie we Wiązownie pojechałem do Poznania, gdzie miałem stoczyć walkę o życiówkę na 10km. Bieg ten wybrałem z premedytacją, gdyż wiedziałem, że trasa i wysoki poziom jak najbardziej sprzyjają szybkiemu bieganiu.

Opis biegu w Poznaniu znajdziecie w kolejnej części podsumowania 😊

Starty:

06-12 – Mikołajkowy Nocny Bieg Chomika 10km – 36:10

10-12 – 1. Nocny Bieg Praski 10km – 34:20

15-01 – Bieg Chomiczówski – 15km – 50:25

05-03 – Wiązowska 5-tka – 15:29

Kilometraż:

grudzień 2016 – 615km

styczeń 2017 – 605km

luty 2017 – 606km

2017-10-29T10:17:21+01:30 25 października 2017|Starty|
Avada WordPress Theme