Operacja – jak to wyglądało

Walkę z problemami zdrowotnymi toczę od kwietnia 2018 roku. Już wielokrotnie we wpisach na blogu o niej pisałem, ostatnio na portalu bieganie.pl ukazała się długa rozmowa na ten temat, więc zainteresowanych mogę do niej śmiało odsyłać.

W tym wpisie chciałbym opisać, jak doszło do tego, że poddałem się operacji, jak przebiegała sama operacja oraz jak wyglądały pierwsze dni po. A wszystko z perspektyw 8 dni, które już minęły od zabiegu.

Praktycznie przez rok myślałem, że mój główny problem ulokowany jest w samym ścięgnie Achillesa i właśnie pod tym kątem – przy pomocy lekarzy, fizjoterapeutów, osteopatów i różnej maści magików – się leczyłem. Dopiero w marcu tego roku doktor Bartosz Wasilczyk w Poradni Chorób Stopy znalazł problem w innym miejscu – w Trójkącie Kagera. To był przełom w moim leczeniu. Dzięki trafnej diagnozie udawało się „zaleczać problem” i jakoś trenować.

Jednak po kilku miesiącach prób leczenia nieoperacyjnego problem ciągle nawracał. Po konsultacjach z doktorem Pawłem Kołodziejskim, rezonansie stopy i konsylium lekarskim zdecydowałem się poddać operacji.

Rozpoznanie było następujące: „konflikt tylny stawu skokowego prawego. Przewlekłe zapalenie pochewki ścięgnistej FHL. Nisko-schodzący brzusiec FHL. Zapalenie kaletki głębokiej ścięgna Achillesa. Prominentna część górno-boczna guza piętowego”.

Na początku listopada umówiłem się na operację. Nie była to dla mnie trudna decyzja, bo jak najszybciej chciałem to już mieć za sobą. Wykonałem wszystkie konieczne badania i czekałem na wyznaczony termin. Ten nadszedł 22 listopada, rano udałem się do małego szpitala na Targówku, gdzie opercje przeprowadzają lekarze z Poradni Chorób Stopy.

Noga 7 dni po operacji

Na początku rozmowa z fizjoterapeutą, który wyjaśnił mi jak mam zachowywać się po operacji, a następnie oczekiwanie na anestezjologa. Doktor Andrzej Ostaszewski zdecydował, że zastosujemy znieczulenie podpajęczynówkowe, czyli to mnie inwazyjne i bezpieczniejsze dla zdrowia. I od tego wszystko się zaczęło, wszedłem na salę zabiegową, anestezjolog zrobił mi to znieczulenie (co ciekawe nawet nie poczułem ukłucia) i położyłem się na brzuchu. Cały czas byłem przytomny, bo nie zastosowaliśmy narkozy. Już po chwili nie czułem nóg, a po 10-15 min rozpoczęła się operacja, którą przeprowadzili doktorzy Krzysztof Bryłka i Artur Pisarski.

Leżałem sobie spokojnie na brzuchu, a w tym czasie doktorzy walczyli z moją nogą. Operacja trwała około godziny. Na czym polegała? Przytoczę zapis z karty informacyjnej: „endoskopia tyłostopia prawego – uwolnienie ścięgna FHL, przycięcie troczka zginaczy, resekcja częściowa nisko-schodzącego brzuśca FHL, resekcja wyrostka tylnego kości skokowej, resekcja kaletki głębokiej ścięgna Achillesa i przerośniętej części guza piętowego na otwarto”.

Tak wiem – nazewnictwo specjalistyczne, ale przyznam się, że już do tego przywykłem i sam powoli się uczę, jak to rozumieć.  Najważniejsze, że lekarze rozmawiali ze mną zrozumiałem dla mnie językiem 😉

Noga po 7 dniach od operacji
Noga 7 dni po operacji – druga strona

Po operacji przewieziono mnie do luksusowej, jednoosobowej sali 😉 Pierwsze 4-5 godzin zupełnie nie czułem nóg, znieczulenie ciągle działało. Jednak wieczorem, wraz z „puszczaniem” znieczulania zaczął pojawiać się ból, na szczęście dzięki pomocy Pani Pielęgniarki i leków przeciwbólowych jakoś sobie z nim poradziłem i mogłem nawet trochę pospać.

Następnego dnia obudziłem się już bez większego bólu (przy leżeniu), zmieniono mi opatrunek i mogłem spokojnie wrócić do domu. Oczywiście poruszałem się kulejąc i podpierając się ludzi i otaczających przedmiotów 😉

Sobota, niedziela i poniedziałek, czyli 3 dni po operacji to czas spędzony w łóżku, wstawałem tylko do toalety. Jedzenie, picie i wszystko co potrzebne do funkcjonowania miałem pod ręką. Trzymałem nogę w górze, okładałem lodem i brałem leki. Czułem, że z nogą jest coraz lepiej, więc już we wtorek zrobiłem sobie sprawdzian – przeszedłem się kilkaset metrów wokół bloku. Okazało się, że jest całkiem dobrze! Oczywiście oszczędzałem się dalej. W środę miałem wizytę u doktora – i potwierdzenie, że jak na razie wszystko wygląda bardzo dobrze.

W tym momencie już mogę poruszać się samodzielnie, bez większego bólu. Jednak słucham zaleceń lekarzy i nie eksploatuje tej nogi za bardzo, muszę pamiętać, że od operacji mięło dopiero 8 dni! Jednak jestem pełen optymizmu, jak wszystko będzie dobrze, to już w najbliższą środę nastąpi zdjęcie szwów i będę mógł rozpocząć rehabilitację.

W tym momencie z czystym sumieniem mogę polecić Poradnię Chorób Stopy i wszystkich czterech lekarzy, którzy się mną zajmowali – od pierwszej diagnozy aż do operacji. Z premedytacją każdego wymieniłem z nazwiska, bo to właśnie oni jako pierwsi spojrzeli na moją nogę trochę inaczej i dali szansę na wyleczenie.

Żeby wrócić do pełnej sprawności będę musiał jeszcze przejść rehabilitację, ale to dla mnie tylko kolejny krok przybliżający do biegania. I teraz właśnie tym żyję.

Zdjęcie tytułowe to ścieżka w Monto Gordo, jako metafora drogi do sprawności 😉

2019-11-30T21:44:32+01:30 30 listopada 2019|Mój trening|
Avada WordPress Theme