Maniacka Dziesiątka 2018

Pierwszy start na 10km w tym sezonie ze mną. Wynik pewnie wszyscy znają, nabiegałem skromne 32:34. To rezultat dużo poniżej moich oczekiwań. Skąd taki wynik? Nie mam zamiaru szukać wymówek, na tyle tego dnia byłem gotowy.

Mimo wszystko uważam ten start za wartościowy i budujący morale. Czemu? Jest kilka czynników, o których zaraz wspomnę.

Przede wszystkim dopiero z wtorku na środę wróciłem z obozu w Monte Gordo, gdzie tak naprawdę do końca mocno trenowałem. Do poniedziałku włącznie wykonywałem dwa treningi dziennie. Jedynie ostatnie kilka dni w Polsce były lżejsze. To miał być sprawdzian ile tzw. wypuszczenia przed startem potrzebuję. Dopiero z Pawłem uczymy się nawzajem i musimy wyciągać wnioski. Na pewno do docelowego startu podejdę na świeżych nogach 😉

Na Maniackiej nie było mowy o lekkości – obóz w Portugalii to średnio 25km dziennie a w tym kilka bardzo mocnych jednostek treningowych. Jednak to wszystko było zaplanowane – docelowym startem są Mistrzostwa Polski na 10 000m, które zaplanowane są pod koniec kwietnia. Wszystkie starty są tylko środkiem do celu. Owszem liczyliśmy na szybsze bieganie, ale rzeczywistość okazała się inna. Jak to wyglądało?

Pierwszy kilometr

Plan na bieg był prosty zacząć w tempie na rekord życiowy i zobaczyć jak to będzie wyglądać. Oczywiście na starcie adrenalina skoczyła i ruszyłem za trzecią grupą, która pierwszy kilometr pokonała w 2:57. To na pewno nie jest tempo możliwe do utrzymania na całym dystansie, ale zdecydowałem się trzymać kolegów, gdyż samotny bieg byłby jeszcze trudniejszy. Pierwsze kilometry mijały mi komfortowo, nasza grupa topniała, a ja czułem się bardzo luźno. Pierwsze 5km zleciało mi błyskawicznie, po uspokojeniu ostatecznie na pomiarze złapaliśmy 15:26. Co ciekawe nigdy w życiu nie przebiegłem tak szybko 5km na ulicy, lepsze wyniki osiągałem tylko na bieżni.

Około 3km, może mina na to nie wskazuje, ale jeszcze spokojnie biegnę w grupie – zdj. Mariusz K.

W tym momencie mocno wierzyłem, że jestem w stanie utrzymać to tempo. Jednak gdzieś w okolicach 6km momentalnie zalało mi nogi betonem. Czułem się tak jakby ktoś dołożył mi po 2kg na każdą z kończyn. Zacząłem tracić kontakt z chłopakami, tempo spadło do około 3:18 min/km. Zaczął się istny koszmar, cierpiałem strasznie. Oddechowo czułem się doskonale, ale nie byłem w stanie unosić nóg, każdy krok kosztował mnie mnóstwo energii. Głowa i serce chciały przyspieszyć, ale nogi krzyczały głośne “Nie!!”.

Samotna walka na ostatnich kilometrach

Grupa z każdym metrem się ode mnie oddalała, za mną nikogo nie widziałem. Zostałem sam w bólu. Cały czas byłem w szoku, nie byłem na to gotowy. Liczyłem, że może być ciężko – ale nie, że przyjdzie to tak nagle. Mimo to walczyłem do końca, myślałem że nie zwalniam i trzymam tempo około 3:20 min/km, które pozwoli mi na czas poniżej 32′. Jednak ostatni kilometr ciągnął się w nieskończoność, potykałem się o własne nogi, nawet doping kibiców nic nie pomagał. A meta jakby się oddalała, ostatecznie ledwo utrzymując się na nogach dobiegłem do mety. Co ciekawe, mimo że zwalniałem nikt mnie nie wyprzedził! Chyba wszyscy cierpieli… Jednak jak spojrzałem na zegarek i zobaczyłem, że ostatni kilometr przebiegłem w 3:51 to już wiedziałem czemu trwało to tak długo 🙂

Bolało 🙂

Po biegu rozmawiałem z Pawłem. Wiemy, że praca wykonana na obozie na pewno zaprocentuje, tylko potrzeba czasu. Na pewno cieszą pierwsze kilometry, które biegło się komfortowo. Wierzę, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to jestem w stanie w tym tempie przebiec cały dystans.

Teraz nie pozostaje nic innego jak dobrze odpocząć i wrócić do treningu. Do Mistrzostw Polski mam jeszcze trochę czasu 😉

A co do obozu w Monte Gordo – to świetne miejsce dla biegaczy – piękne ścieżki i atmosfera treningu powodują, że kolejne kilometry mijają szybciej. Gdyby tylko troszkę mniej wiało, to bym tam chyba zamieszkał, ale i tak planuję tam jeszcze kiedyś wrócić 😉 Na koniec kilka zdjęć z tras biegowych i stadionu:

Stadion

Ścieżka prowadząca do lasku

Krosik

Biegowa “autostrada” Monte Gordo

2018-03-14T20:37:58+01:30 12 marca 2018|Starty|
Avada WordPress Theme