„Każdy głupi może wiedzieć. Sedno to zrozumieć”

Od maratonu minęło już 6 tygodni. Gdybym był zdrowy, to pewnie już od 4 tygodni bym był w treningu i szykowałbym się do startów na krótszych dystansach. Jednak moje sytuacja jest zupełnie inna…

Pierwsze dziesięć dni po maratonie poświęciłem na pełen odpoczynek, nie zrobiłem nawet kilometra biegu. Próba pierwszego truchtu udowodniła mi, że z moim zdrowiem nie jest dobrze, więc muszę zająć się tym na poważnie. Zdecydowałem się podjąć próbę zdiagnozowania przyczyn moich problemów z achillesami i pełnego ich wyleczenia. Nigdzie mi się nie spieszy, chcę raz a dobrze się tym zająć. Dlatego pierwsze dwa tygodnie po maratonie, to tylko jeden krótki trucht i dużo górskich spacerów (jednego dnia ponad 40km w Beskidzie Śląskim).

Po powrocie z góry zaczęła się kolejna seria moich wizyt u lekarzy i fizjoterapeutów. Najpierw badanie USG, które wykazało, że tak naprawdę ścięgno achillesa jest całe i problemów trzeba szukać gdzieś indziej. Potem wizyty u kolejnych fizjoterapeutów stosujących różne metody (masaże, igły, bańki itd.), ale wszystko raczej miejscowo, a nie to mnie teraz interesuje. Dopiero wizyta u Jacka Mańki dała mi jakąś informację zwrotną – mam dramatycznie słabe stawy skokowe i mięsień strzałkowy długi. Zostałem otejpowany i dostałem zestaw ćwiczeń, to była naprawdę fajna wizyta. Jednak uświadomiłem sobie, że rozwiązanie problemu nie jest takie szybkie, wymaga wiele wysiłku, samozaparcia i dużo czasu.

Tejp podtrzymujący mięsień strzałkowy długi

Uczestniczyłem też w szkoleniu Marcina Chabowskiego. Poza ciekawymi wykładami Marcin indywidualnie udowodnił mi jak duże mam braki w sile i rozciągnięciu… Niby zdawałem sobie z tego sprawę, jednak zobaczyć jak wygląda to w porównaniu z zawodnikiem elity, to prawdziwy kop motywacyjny.

W miarę możliwości ciągle staram się biegać. Nie jest to trening, ale sporadyczne truchtanie dla choćby minimalnego podtrzymania formy i sprawdzenia stanu zdrowia. Ogólny stan achillesów jest niezły, ale ciągle mam problem z torbielą w Trójkącie Kagera (w najbliższy weekend mam wizytę u lekarza, który ma się tym zająć). Przy okazji wyjazdów wystartowałem w dwóch Parkrunach. Najpierw w Horton Park w Bradford, a potem na Kopcu Kościuszki w Krakowie. Oba biegi – odbywające się na bardzo trudnych trasach – udało się wygrać, ale zarazem pokazały mi dramatyczną formę w jakiej aktualnie się znajduję.

Na mecie Parkrun w Krakowie

Jednak krokiem milowym w mojej walce o zdrowie może okazać się wizyta u Ryszarda Biernata w Olsztynie. To jeden z najbardziej cenionych fizjoterapeutów w Polsce, do którego oczekiwanie przekracza 2 miesiące. Muszę przyznać, że ta wizyta dała mi bardzo dużo. Nigdy nie spotkałem się z tak kompleksowym podejściem do pacjenta. Zostałem sprawdzony od stóp do głów i wydaje się, że dr Biernat znalazł przyczynę moich problemów z achillesami. Winne jest stawianie stóp wyłącznie po zewnętrznej stronie i zupełne wyłączenie wewnętrznej strony stopy. Świetnie pokazują to zdjęcia, na których widać praktycznie nienaruszoną (czystą) poduszkę pod dużym palcem. Dr Biernat (podobnie jak Jacek Mańka) stwierdził słabą ruchomość stawów skokowych i wątłość mięśnia strzałkowatego długiego odpowiedzialnego za prawidłową pracę stopy.

Moja słaba stopa 🙂

Dostałem cały pakiet ćwiczeń, które muszę wykonywać praktycznie przez cały dzień – podczas siedzenia w pracy, jedzenia czy chodzenia. Im więcej, tym lepiej. Jeżeli uruchomię całą stopę, to jest szansa, że zacznę biegać a nie tylko przemieszczać się do przodu 😉

Podsumowując obecnie dużo więcej czasu poświęcam na ćwiczenia, mobilizację i fizjoterapię, dodatkowo sporadycznie pobiegam. Mam nadzieję, że z czasem będę mógł biegać coraz więcej, ale priorytetem jest powrót do pełnej sprawności, jeżeli to się uda czeka mnie jeszcze wiele lat biegania. Nawiązując do tytułu wpisu, do tej pory wiedziałem, że mam problem z achillesami, mam nadzieję, że z czasem zrozumiem skąd one się biorą.

2019-05-18T08:35:41+01:30 16 maja 2019|Mój trening|
Avada WordPress Theme