Dobra robota, czyli filozoficzne rozważania o podjęciu działania

Dobra robota” – ile razy usłyszeliśmy takie słowa po zawodach, treningu czy jakiejkolwiek innej dobrze wykonanej pracy. Co ciekawe jeden z najbardziej cenionych w XX wieku polskich filozofów – Tadeusz Kotarbiński napisał całą książkę o dobrej robocie, którą nazwał – a jakżeby inaczej – „Traktat o dobrej robocie”.

Dla Kotarbińskiego podstawowym kryterium dobrej roboty jest sprawność. Pisał, że „głównym zadaniem prakseologii jest uświadomienie, sformułowanie, uzasadnienie i systematyzacja zaleceń ogólnych i przestróg dotyczących sprawności działań, innymi słowy ich praktyczności”. Pojawiło się słowo „prakseologia”, najprościej rzecz ujmując jest to teoria sprawnego działania.

W takim popularyzatorskim tonie Kotarbińskiego możemy nazwać filozofem praktycznym, dzięki czemu z jego rozważań (nie wiem czy świadomie) korzystają teraz ludzie zajmujący się coachingiem czy też managerowie w korporacjach.

Oddajmy głos Kotarbińskiemu, gdyż pisał na tyle jasno, że najłatwiej będzie go po prostu przytoczyć: „Krótko mówiąc, ocena praktyczna, czyli sprawnościowa, sprowadza się do pytań o skuteczność i ekonomiczność działania. Skutecznym nazwiemy takie działanie, które prowadzi do skutku zamierzonego jako cel. Pojęcie to jest stopniowalne. Może jednak wystąpić sytuacja, w której skuteczność nie jest stopniowalna, tzn. występują tylko dwie sytuacje: działalność jest nieskuteczna (zero skuteczności) i w pełni skuteczna. Można więc np. podpisać czek, lub nie, wziąć ślub z określoną osobą, albo nie”.

Po dobrej robocie 🙂

Wydaje się banalnie proste prawda? W sporcie jest tak samo – albo pobiegniesz życiówkę, albo nie (jeszcze możesz ją wyrównać 😊), albo będziesz pierwszy, albo nie itd.

Jednak przejdźmy dalej, Kotarbiński stwierdza, że „działanie jest nieskuteczne, gdy nie posunąłem się ani krok do przodu, a więc gdy pozostało tylko w sferze zamiaru”. To zdanie także idealnie wpisuje się w filozofię sportu. Spójrzmy chociażby na mój ostatni start na Maniackiej Dziesiątce w Poznaniu – dla wielu obserwatorów pierwsze 5km zacząłem szalonym tempem (15:26), jednak dla mnie to była próba osiągnięcia zamierzonego wyniku – mówiąc w języku Kotarbińskiego – podjąłem działania, wyszedłem ze sfery zamiarów. Mówca motywacyjny ująłby to pewnie w taki sposób – „Świetnie podjąłeś próbę. Jesteś rewelacyjnym przykładem. Thomas Edison zanim wynalazł żarówkę przeprowadził 10 tys. nieudanych prób. Musisz próbować, tylko dzięki temu masz szansę na sukces”. Pewnie dla większości to puste gadanie, ale coś w tym jest – jeżeli będziemy tylko zastanawiali się nad czymś, to nigdy nic z tego nie wyjdzie, musimy podjąć działania i opuścić sferę zamiarów.

Oczywiście rozważania Kotarbińskiego są o wiele dłuższe i bardziej szczegółowe. Zastanawia się m.in. nad ekonomicznością i oszczędnością działania. Co również idealnie można przełożyć na trening. Jednak moim celem było tylko zasygnalizowanie pewnej konieczności podjęcia działania, na którą zwraca uwagę omawiany filozof, bez tego nie ma szans na realizację naszych celów.

Zachęcam do lektury Kotarbińskiego, gdyż mimo swojego wieku (książka wydana w 1955) zawiera w sobie wiele ciekawych spostrzeżeń.

2018-04-09T14:09:15+01:30 9 kwietnia 2018|Filozofia|
Avada WordPress Theme