Czego nauczyła mnie kontuzja?

Większość z blogujących sportowców po każdej kontuzji dzieli się poradnikami pokazującymi jak uporać się z bólem itd. Jeżeli tego szukacie w tym tekście, to możecie się czuć zawiedzeni. Nie jestem fizjoterapeutą (chociaż bardzo się tym interesuję) i nie udzielam internetowych rad, które mają rozwiązywać wszystkie problemy. Mogę tylko zalecić dwie rzeczy, jeżeli już złapie Was kontuzja to udajcie się do fizjoterapeuty zajmującego się sportem i szukajcie przyczyn, a nie tyko skutków. Najważniejsze jest jednak dbanie o swoje ciało i to nie tylko jak już boli – regularne masaże, automasaże, rolowanie i rozciąganie.

Trwający już miesiąc problem z nogą nauczył mnie, że nie warto wybiegać myślami za bardzo w przyszłość. W lutym miałem już w głowie plan na kolejne starty sezonu – na początek 10 000m, potem szybkie bieganie na bieżni, a jesienią trochę ulicy i zakończenie sezonu półmaratonem. Dzisiaj już wiem, że połowa z tego już na pewno się nie uda. I co najciekawsze to spowodowało oczyszczenie, swojego rodzaju katharsis. Zdjąłem z siebie presję, którą sam na siebie zakładałem. Te ciągłe projekty złamania 15 minut, 31 minut czy 70 minut powodowały, że bieganie było dla mnie karą, męczyłem się fizycznie i psychicznie.

Majówka w górach – zdj. P. Mielewczyk

Teraz czuje się zupełnie inaczej, mam ogromny głód biegania, ale nie nakładam na siebie żadnej presji. Wiem, że stać mnie na bardzo szybkie – jak na amatora – bieganie i jeżeli tylko zdrowie pozwoli to jestem gotów na poświecenia, ale już bez myślenia, że 15:01 na 5km to będzie porażka (a tak było w zeszłym roku). Mam zamiar cieszyć się każdym kolejnym kilometrem, każdą sekundą urwaną z życiówki i każdym miejscem na podium (nawet w najmniejszym biegu). To taka moja filozoficzna przemiana.

Nowa zabawka – zdj. P. Machowski

Dzięki przerwie od biegania odkryłem nowe pasje – zakochałem się w górach i jeździe na rowerze, znalazłem tam namiastkę tej wolności, którą dawało mi bieganie. Dobrze mieć taką odskocznię…

Kiedy wrócę do biegania? Nie mam pojęcia – może dzisiaj, może za dwa tygodnie, może za miesiąc, ale na pewno zrobię to z nowymi siłami mentalnymi i fizycznymi 😊

„Ja ciągle wierzę w gnijący świat”

2018-05-13T09:45:52+01:30 13 maja 2018|Filozofia, Mój trening|
Avada WordPress Theme