Styczniowe bieganie

Chwilę temu pisałem biegowe podsumowanie grudnia, a dzisiaj już mamy drugi tydzień lutego, czas leci błyskawicznie. Jak minął mi styczeń? Różnie – raz lepiej, raz gorzej, ale ogólnie wydaje mi się, że pozytywnie.

Wraz z pierwszymi dniami nowego roku wstępnie ustaliłem sobie plan startowy – pierwszą część sezonu planuję rozpocząć od 5km a skończyć maratonem. Wydaje się, że to są bardzo odległe dystanse i tak w rzeczywistości jest. Najczęściej uważa się, że trening do 5km i do maratonu to zupełnie inna bajka, jednak biorąc pod uwagę mój pomysł na bieganie wydaje mi się, że można to całkiem nieźle połączyć.

Mój plan jest dosyć prosty, bazuje na długich biegach bieganych w średniej intensywności, biegach ciągłych i krótkich odcinkach w tempie pod 5km (po starcie na tym dystansie zamienię tą jednostkę na odcinki maratońskie).

Jak wygląda tydzień takich przygotowań? To dokładny zapis treningu z trzeciego tygodnia stycznia:

  • Poniedziałek – 20km (4:30) w tym 10*100m przebieżki
  • Wtorek – 3km trucht + 8k (3:32) + 10*200m (36”) + 6*300m (48”) + 1km trucht
  • Środa – 16km (4:25)
  • Czwartek – 3km trucht + 14km (3:30) + 2km trucht
  • Piątek – 14km (4:30)
  • Sobota – 4km trucht + 5*1km po 20 km/h na bieżnie elektrycznej + 2km trucht
  • Niedziela – 32km (3:53)

Ktoś może stwierdzić, że w stosunku do Biegu Chomiczówki za szybko biegam te ciągłe, jednak na takie tempo wskazują wszystkie znane mi czynniki: tętno, zakwaszenie i samopoczucie. A jak pisałem bezpośrednio po starcie na 15km, tam walkę o dobry wynik uniemożliwiła mi kolka, więc zupełnie nie można odnosić mojej dyspozycji do rezultatu tam uzyskanego.

Kolejna kontrowersyjna kwestia to biegi długie. W całych przygotowaniach mam zamiar zrobić sześć „trzydziestek” i biegów jeszcze dłuższych (w tym momencie mam już zrobione 3 takie jednostki). Te biegi staram się realizować w średniej intensywności – w często zapominanej strefie między tempem biegów spokojnych a tempem biegów ciągłych (coś co czasami nazywane jest steady aerobic). Dzięki temu nawet najdłuższy bieg nie będzie trwał dużej niż 150 minut, co niezwykle ważne przy mniej zaawansowanych biegaczach. Tego typu biegi poza walorami fizjologicznymi są dla mnie ważne ze względu na pracę nad ekonomiką biegu i przygotowanie mięśniowe do dystansu maratońskiego.

Podsumowując w styczniu przebiegłem 525km, nie jest to może oszałamiająca liczba, ale biorąc pod uwagę kilka dni wolnych spowodowanych chorobą (w tygodniu przed Biegiem Chomiczówki) i moje możliwości czasowe uważam, że to całkiem niezły wynik. Najważniejsze plany na kolejne tygodnie to konsekwentny, spokojny trening i zachowanie zdrowia umożliwiającego bieganie. Już 14 lutego mam pierwszy poważny start – szybkie 5km w Armagh w Irlandii Północnej. To najszybszy bieg na tym dystansie w Europie, w zeszłym roku ponad 90 zawodników „złamało” tam 15 minut. Zobaczymy jak będzie w tym roku 🙂

2019-02-09T08:12:42+01:30 9 lutego 2019|Mój trening|
Avada WordPress Theme